Pytanie którego nie powinno się zadawać




Od dwóch lat z kawałkiem jestem ojcem. Bardzo się cieszę z tego stanu rzeczy i nie zamieniłbym tego za żadne skarby świata. Ale dopiero będąc w drugim związku małżeńskim uznałem, że to właśnie odpowiedni moment na dzieci (choć nie do końca byłem na to przygotowany, o czym tutaj). Wcześniej, w pierwszym małżeństwie, pomimo sprzyjających okoliczności materialnych, za żadne skarby tych dzieci posiadać nie chciałem! Bardzo często "dzieciaci" z mojego otoczenia, zadawali subtelne pytanie: "a kiedy będziecie mieli dzieci?" Co to w ogóle ma być? Czy człowiek bezdzietny, jest w jakimś stopniu gorszy od tego posiadającego potomstwo? Czy posiadanie dziecka, daje mi prawo do takiego zachowania?

Czemu w pierwszym małżeństwie nie chciałem mieć potomstwa? Po pierwsze - bo tak było wygodniej, po drugie - bo wolałem wydawać pieniądze na inne przyjemności, a po trzecie - bo biorąc pod uwagę dwa wcześniejsze powody, świadomie zdecydowaliśmy się dzieci nie mieć. I czy takie "samolubne" podejście do tematu sprawiało, że moja ówczesna małżonka i ja byliśmy gorsi? Nie! To odpowiedzialność podpowiadała nam, żeby nie sprowadzać na świat życia, któremu nie poświecilibyśmy się absolutnie. Życia, o które umielibyśmy odpowiednio zadbać i się o nie zatroszczyć.

I tak jak nasz wybór był świadomy, tak na świecie jest wiele par, które latami bezskutecznie starają się o potomka. Są też takie pary, które żyją ze świadomością bezpłodności. Znam takich ludzi osobiście. Wiele razy miałem okazję z nimi rozmawiać o dzieciach, ich spojrzeniu na ten temat. Jedna taka rozmowa utkwiła mi szczególnie w pamięci: "(...)Michał, nie masz pojęcia co przeżywa kobieta, która wie, że nie może mieć dzieci. Która ma świadomość tego, że nigdy nie wyda na świat potomstwa. Która nawet nie ma na to nadziei. (łzy) I to wcale nie dla tego, że jesteś mężczyzną, bo nawet inna kobieta, nie ma pojęcia co przeżywam i czuję(...)."

Gdy Frank przyszedł na świat, życie stało się takie piękne. Mieliśmy dziecko. Gdy zapragnęliśmy kolejnego, przekonałem się jak życie potrafi być okrutne. Jak wiele smutku może przynieść, dając to co za chwile zabierze. Nie poddaliśmy się. Niebawem na świat przyjdzie Max, po drodze pełnej wybojów i komplikacji.  Wiem ile to kosztuje nerwów. Ile łez kosztuje obawa o zdrowie nienarodzonego malca. Czasem płaczę z bezsilności, tak po męsku, gdy nikt nie widzi. Ale pomimo tego wszystkiego, mam szczęście. Bo wielu ludzi oddałoby wszystko, żeby mieć chociaż iskierkę nadziei na własne potomstwo. Żeby mieć szansę stworzyć życie ze swojej wielkiej miłości.

Bez serca lub rozumu jest osoba, która pyta kogokolwiek, kiedy będzie miał dzieci. Robiąc to, nie liczy się z uczuciami innych, jedynym celem jest zaspokojenie własnej ciekawości. A to jest samolubne i okrutne. I byłbym hipokrytom gdybym twierdził, że sam tak nigdy nie zrobiłem, bo zrobiłem. Ale dziś, z perspektywy czasu i tego jak doświadczył mnie los, wiem, że to było niewłaściwe. Dlatego dziś przestrzegam innych przed popełnieniem tego błędu. Uczucia ludzi, ich prywatność, to czego doświadczyli, a o czym nie mówią na głos, jest ważniejsze niż niewłaściwa ciekawość zawarta w pytaniu - kiedy będziecie mieli dziecko, pierwsze, bądź kolejne?

Komentarze

Popularne posty