Wsłuchaj się w płacz dziecka



dedykacją dla wszystkich ojców, którzy wbrew utartym opiniom i stereotypom, budowanym przez dekady, pomagają swoim partnerkom i wspierają je w wyzwaniu, jakim jest wychowywanie i opieka nad dziećmi. 

Tykanie zegara wypełnia ciszę panującą w mieszkaniu. Dźwięk przesuwającej się wskazówki sekundnika, dociera do każdego zakamarka, z pięćdziesięciu metrów kwadratowych. Niesie się przez salon, w którym na kremowej kanapie siedzi zaczytany w poradniku tato, by przez półmrok korytarza dotrzeć do oświetlonej popołudniowym słońcem sypialni, gdzie w kołysce śpi niemowlę. "Wsłuchaj się w płacz dziecka, Ono zakomunikuje Ci o swoich potrzebach (...) każdy dobry rodzic rozumie mowę swojego maleństwa (...)". Serio? Kto to wymyślił? Ciekawe czy jestem dobrym rodzicem? - zastanawia się mężczyzna. Odkładając laptop oraz wszystkie internetowe mądrości na bok, wstaje z kanapy kierując swe kroki do kuchni. Zegar wskazuje godzinę szesnastą - najwyższa pora na jakiś obiad. 

Łeeeeeee... - słychać donośny płacz dobiegający z sypialni. - Oho! Obiad musi zaczekać - mamrocze pod nosem tato. Idąc nieśpiesznie do sypialni, potyka się o żółto czerwoną wywrotkę, którą pozostawił tam jego starszy syn. - Orzeszku...rwa! Kiedyś te zabawki wyrzucę - pomstuje sfrustrowany. Gadanie. Bardzo dobrze wie, że tego nie zrobi. Sam kupił synkowi ten samochodzik. Widząc radość w oczach i uśmiechu Smyka, kiedy mu ją podarował, rozpłynął się z wzruszenia jak bałwan śniegowy w kwietniu. Musi się pozłościć - polska mentalność daje o sobie znać. - Łeeeeeee... - wydziera się malec, żądając uwagi. - Idę, idę - odzywa się do dziecka ojciec. - Co się dzieje Kochanie? - pyta mężczyzna płaczącego brzdąca. - Łeeeeeee... - słyszy w odpowiedzi. - Co chcesz mi zakomunikować swoim płaczem Maluszku? - pyta dzieciątka. 

Łeeeeeee... - jedynie słychać w odpowiedzi. - Zesrałeś się? - wróć, stwórzmy obraz ojca idealnego - Zrobiłeś kupkę mój Promyczku? - raczej nikt tego nie kupi. Co prawda na świecie są słitaśni tatusiowie, ale ten do nich nie należy. 
- Zesrałeś się? - pyta tato. - Łeeeeeee... - odpowiedź jest niezmienna. Szybki organoleptyczny test pieluszki (palec do środka i gmeranie) wskazuje że nie. 
- No to o co Ci chodzi? - ojciec ponownie pyta synka. - Łeeeeeee... - pada niezmienna odpowiedź. - Hm, może coś Go boli? - zastanawia się głośno tato. - Czy coś cię boli maleńki? - pyta niemowlaka. Ale odpowiedź jest nadal taka sama - Łeeeeeee... - Nie pręży się, brzuszek ma miękki, czyli to nie to - diagnozuje bobaska. - Łeeeeeeełeeeeeeełeeeeeee... - płacz staje się coraz intensywniejszy. - Nie zesrałeś się, nic cię nie boli, jesteś wyspany, bo przed chwilą się obudziłeś. Czyli Ty jesteś głodny! - mówi dumny z rozwiązania zagadki tato do rozpłakanego bobasa. - Łeeeeeee - to jedyna odpowiedź. 

Ojciec żywym krokiem zmierza do kuchni. W korytarzu czeka go nie lada zaskoczenie - Orzeszku...rwa! Co tu robi ta wywrotka - złości się nasz bohater. W podgrzewaczu stoi mleko. Tato ma je już w zasięgu ręki, gdy nagle mieszkanie przeszywa cisza, przerywana sekundnikiem zegara. Z mlekiem w ręku, omijając niesforną wywrotkę czyhającą w korytarzu, tato dociera do sypialni. W pokoju wypełnionym pomarańczowo-czerwonymi promieniami słońca śpi niemowlę. Jego biała jak śnieg kołyska, wyróżnia się na tle pomarańczowej ściany, o którą opiera się mama, pochylając się nad dzieckiem. - Śśśśśśś... - uspokaja dzieciątko. Rodzice wychodzą z pokoju, zamykając za sobą drzwi. - Coś Ty Mu zrobiła, że się tak nagle uspokoił? - pyta, nie kryjąc zdumienia ojciec. - Dałam Mu smoczek Wyraźnie tego się domagał. Wsłuchaj się czasem w płacz swojego dziecka. On Ci w ten sposób komunikuje swoje potrzeby. - odpowiedziała ze spokojem mama. WTF? - mąż patrzy z niedowierzaniem na małżonkę - Żartuję - uśmiecha się figlarnie - zrobiłam pierwszą rzecz jak przyszła mi do głowy. Ale pewnie jest głodny, niebawem znowu się przebudzi - kontynuowała. 

Komentarze