Wpis sponsorowany przez życie




 Podobno gdy w łonie matki powstaje życie, w niebie rodzi się kolejny anioł. Anioł stróż, którego my tu na ziemi, widzimy pod postacią kolejnej gwiazdy na niebie. A gdy pokój, w którym śpi nowo narodzone dziecko, spowija matowa czerń nocy - On czuwa.  
  
Na dworze zapadł mrok, jaskrawo-kolorowe za dnia, ściany niewielkiego pokoju, teraz wydają się wyblakłe i szare. Jedynie mała lampka, owinięta kawałkiem białej tkaniny, rzuca skąpe światło na kołyskę i śpiące w niej niemowlę, ukazując piękno i spokój jego słodkiego oblicza. Jeszcze chwilę temu, ten mały chłopiec z wielkim trudem i mozołem wysysał życiodajne mleko z matczynej piersi. Teraz otulony miękkim kocykiem śpi. Z upływem nocy, sypialnię ogarnia dziwny chłód. Czerń nocy, którą co jakiś czas przecina zielony rozbłysk niewielkiej diody, wydaje się robić ciemniejsza. Malec leży w zupełnym bezruchu, jego zaróżowione do tej pory policzki, wydają się blednąć. Małe paluszki dłoni sinieją, z ust wydobywa się ostatnie tchnienie. Bip, rozległ się dźwięk w ciemnym i cichym pomieszczeniu. Rozbłyskująca zielonym do tej pory kolorem dioda monitora oddechu, teraz zmieniła swą barwę na ogniście czerwoną. Bip, bip, bip, bip... Rozległ się alarm! Przerażający krzyk, elektronicznego anioła stawia cały dom na nogi. W mgnieniu oka, zaniepokojeni rodzice dzieciątka, zjawiają się nad kołyską swojego Skarbu. - On nie oddycha! - woła drżącym głosem mama. Po chwili konsternacji, oboje rodzice biorą się w garść. Tato ostrożnie, acz stanowczo sięga w głąb kołyski, wyjmując z niej blade jak puder dzieciątko. Szybkim ruchem ręki, zrywa spowijający chłopca kocyk. Drugą dłonią przekazuje bezwładne ciało dziecka swojej żonie. Ta nie zastanawiając się długo, zaczyna pocierać i delikatnie ugniatać pierś synka. Mija chwila. Przerażający mrok spowijający pokój, rozświetlił blask gwiazd wpadający przez okno. - Hyyyyyyy... - maleństwo bierze wdech, tlen wypełnia jego maleńkie płuca. - Żyje! Michał dzwoń do szpitala - zawołała mama, tuląc malca w ramionach. - Już tam na nas czekają - odpowiedział spokojnie mężczyzna. 
  
Na szpitalnym oddziale powitała ich cisza i spokój. Idealne warunki do diagnostyki i leczenia. Personel oddziału noworodkowego, dyskretnie lawirował między salami małych pacjentów. Oprócz leków, pielęgniarki i pielęgniarze, roznosili uśmiech i czułość - tak niezbędne wszystkim ich podopiecznym. 1162 - na sali o tym numerze, podłączony do kardiomonitora, spędzi najbliższe dwie doby mały Max. Rodzice na przemian czuwają nad jego szpitalnym łóżeczkiem. Tak mija doba za dobą. Opiekunowie Maxa, z sercem w gardle wpatrują się w pofalowane wykresy monitora. Z tych pokrzywionych linii życia, nawet najstarsza Cyganka nie wywróżyłaby przyszłości. Do tego potrzeba wiedzy, jaką posiada ordynator. Która właśnie weszła do sali. Na jej widok rodzice stanęli na baczność, zamieniając się w słuch. 
- Waszemu dziecku nic nie dolega - zaczęła spokojnie mówić kobieta. Jej siwe skronie i lekko zgarbiona postawa, sugerowały, iż spędziła wiele godzin nad łóżkami małych pacjentów, dzieląc smutki i zmartwienia rodziców chorych dzieci. 
- Zadbajcie tylko, by stymulować oddech waszej pociechy - kontynuowała lekarka. - Pomocny będzie smoczek na noc. Wkrótce po bezdechach nie będzie śladu - zakończyła myśl pani ordynator. Wychodząc, życzyła wszystkiego dobrego. Rodzice spoglądają na siebie. 

Nie mówią tego głośno, ale oboje wiedzą - to nie oni, podjęli decyzję o zakupie monitora oddechu. Nie oni. Przecież nie bez powodu, monitor nosi nazwę Angelcare. 

Komentarze