Cienka czerwona linia



Może poniższa historia, nie wpisuje się w główny nurt bloga ojciectoja. Nie mniej uważam, że zjawisko hejtu z jakim w ostatnich latach mamy do czynienia. Oraz z wzmagającym się wulgaryzmem w języku potocznym. Przekracza wszelkie możliwe normy i granice. Ludzie plujący jadem na innych, przestają mieć zahamowania, co często kończy się tragedią.  
  
Co zażyła i w jakiej ilości? - pyta lekarz przerażonej kobiety. To o, mam tu puste opakowanie. Połknęła wszystkie tabletki które były w środku. Ale nie wiem, czy było pełne. - odpowiada nerwowo kobieta. Lekarz odchodzi kiwając przytakująco głową. Ratujcie ją proszę, to moja córka i jest w ciąży! - błaga patrząc na zamykające się drzwi oddziału toksykologii 
  
Dzień wcześniej. Ten lutowy poranek był wyjątkowo mroźny, za oknem padał śnieg. Aura nie sprzyjała wychodzeniu poza ciepło domowego ogniska. Lecz Karolina niemiła wyjścia. Wszak o ósmej rozpoczynała się pierwsza lekcja tego dnia. Zrobiło Jej się zaraz cieplej, gdy wzięła do ręki komórkę. Siódma trzynaście. O cholera, Poleszukowa mnie zabije jak się znowu spóźnię. - pomstowała na siebie dziewczyna. W biegu założyła na siebie jakieś ubranie. Nie będzie dziś wyglądać jak z żurnala, co na pewno nie umknie uwadze jej koleżanek. Zdążę, zdążę... - powtarzała sobie, biegnąc na przystanek linii miejskiej nr osiem. Mimo niesprzyjających warunków na drogach autobus przybył o czasie. Aaaaaa... - Karolinę okropnie zabolał brzuch. Ale nie miała czasu się tym przejmować, Poleszukowa była w tej chwili ważniejsza. Jak Ty wyglądasz dziewczyno? - powitał ją chór koleżanek przed drzwiami szkoły. Dajcie spokój, ważne, że zdążyłam. Jeszcze jedno spóźnienie i mnie zawieszą. - odpowiedziała dziewczynom. 

Czas mijał, lekcja za lekcją. Do Karoliny co jakiś czas powracał ten okropny ból brzucha. Jak by ktoś przecinał ją husqvarną w pół. W drodze do domu dłużej się nad tym zastanowiła. Połączyła fakty. Nie, to nie może się stać. Tego już mama nie przeżyje, wystarczająco jej już krwi napsułam. Zawalona szkoła, alkohol, ostatnio trawa i klej. - mówiła na głos, spowiadając się przed sobą samą. W bramie jej kamienicy jest apteka. Dzień dobry, poproszę test ciążowy albo dwa. - z zażenowaniem w głosie poprosiła farmaceutkę. Droga po schodach na 4 piętro, była drogą przez mękę. Bądź negatywny, Boże niech on będzie negatywny. - myśli kotłowały w jej głowie. Pozytywy! Fuck! Kurwa! To się nie dzieje naprawdę. - te słowa zapisała na Facebookowej tablicy swojego profilu. Bez celu scrollując swój wall, w oczy rzucił jej się pasek - proponowane strony, a tam: nastoletnie matki - grupa otwarta. Wpatrywała się w chwilę w ten baner. Raz kozie śmierć, niech bardziej doświadczone dziewczyny powiedzą co robić. - pomyślała. Klik. Najechała palcem na okienko: napisz coś na tej stronie. Od czego zacząć? No od początku. - mówiła pod nosem. "Cześć jestem tu nowa. Mam na imię Karolina mam szesnaście lat. Dziś dowiedziałam się, że jestem w ciąży, ale nie wiem z kim. To musiało się stać na imprezie sylwestrowej(...)" Karolina ze szczegółami opisała swoją historię. Nie musiała długo czekać na reakcję. Jej telefon zapłoną. Co chwile na górze ekranu, pojawiał się komunikat: twój post w grupie nastoletnie matki ma nowy komentarz. Tyle wsparcia na raz, Karolina z huraoptymizmem wcisnęła ikonę f.  
  
"Ty mała latawico, lepiej pilnuj swojej dupy" 
"Zrób sobie skrobankę" 
"Puszczalska Szmata" 
"Mamusia nie tłumaczyła do czego służą gumki, pewnie puszcza się tak samo jak Ty" 
  
Karolina zdębiała, zalała się łzami. Makijaż spłynął jej po policzkach. W jednej chwili stała się mniejsza od mrówki. Fala hejtu, wylewająca się z telefonu zmiażdżyła ją totalnie. Cały optymizm zniknął. Tak jak i cała chęć do życia. Poczuła się sama, całkowicie sama. Z problemami, z całym światem przeciwko niej. Z tym cholernym testem w dłoni! "Zasnęła", pozostawiając po sobie kilka słów zapisanych na kartce: Szukam pomocy, a Wy mnie lżycie. Szukam wsparcia, a Wy mnie kopiecie. Szukam nadziei, a Wy mi ją odbieracie. Wy mordercy z Internetu 
  
To mógłby być scenariusz kolejnego odcinka programu Trudne Sprawy. Gdyby nie fakt, że do napisania tego tekstu "zainspirowały" mnie statystyki policji (źródło), oraz to, w jaki sposób ludzie odnoszą się do siebie, w internecie. Powody samobójstw wśród dzieci i nastolatków są różne: od zawodów miłosnych, po złe relacje z rodziną. Cześć z nich, spowodowana jest również zjawiskiem hejtu, z którym coraz częściej (głównie w Internecie) mamy do czynienia. Osoby plujące jadem na innych, często (choć ja uważam, że zawsze) nie zastanawiają się nad tym jakie konsekwencje to z sobą niesie. Jak wielką krzywdę mogą sprowadzić na "opluwanego" oraz jego rodzinę. Po cichu liczę, że moje słowa trafią choć do jednego nieodpowiedzialnego człowieka, i skłonią Go do refleksji nad swoim zachowaniem. 

Jeśli spodobał Ci się ten tekst. Będzie mi bardzo miło gdy go udostępnisz.

Komentarze