Jak przygotować dziecko na pojawienie się rodzeństwa



Od momentu, gdy z żoną pierwszy raz pomyśleliśmy o potomstwie. Wiedzieliśmy, że chcemy mieć więcej niż jedno dziecko. I gdy otrzymaliśmy potwierdzenie, że żona jest w kolejnej ciąży. Podjęliśmy starania, by jak najlepiej przygotować Franka na pojawienie się brata.

Interakcja z brzuchem

Rozpoczęliśmy pracę nad nastawieniem Franka od samego początku. Nie czekaliśmy do ostatniej chwili. Gdy tylko dowiedzieliśmy się o ciąży, zachęcaliśmy syna do interakcji z brzuchem. Do tego żeby go głaskał, całował, przytulał się do niego, żeby przykładał ucho i nasłuchiwał dźwięków dobiegających z wewnątrz. Z upływem czasu, i zmianami, jakie zachodziły wewnątrz mamy. Pozwalaliśmy Frankowi na coraz więcej. Na to żeby zaczepiał brata, żeby prowokował go do ruchu. Śmiechów i radości nie było końca. Ale interakcja to nie wszystko. Duże znaczenie ma rozmowa.

Pozytywna propaganda

Spędziliśmy wiele godzin na tłumaczeniu synkowi, co się dzieje i jakie to będzie miało następstwa dla nas wszystkich. Tłumaczyliśmy Frankowi, że pojawienie się brata, w żaden sposób nie zmieni naszego nastawienia do niego. Powtarzaliśmy jak mantrę, że bardzo Go kochamy i to się nie zmieni. Wydawać by się mogło, że półtora roczne dziecko niewiele rozumie. Ale to nie prawda. Frank na swój dziecięcy sposób analizował cała tę sytuację, i wyciągał wnioski. Tłumaczyliśmy synkowi, że w brzuszku mamy jest mały Max, który będzie potrzebował opieki starszego brata. Jego buziaków, głaskania, przytulania. Następstwem, czego było to, że Frank często sam z siebie, przychodził dać bratu buziaka lub przytulić się do niego.

Gdy na świecie pojawił się Max

Drugiego dnia po porodzie przywiozłem Franka do szpitala, żeby odwiedził mamę i brata. Wtedy miał już ponad dwa lata. Całą drogę do szpitala, rozmawiałem z Nim na temat tego gdzie i po co jedziemy. Ale nie kładłem głównego nacisku na Maxa. Priorytetem tej wizyty, była mama. Której Frank nie widział od kilku dni. Jego pierwszą reakcją było zmieszani, nie bardzo wiedział jak ma się zachować widząc mamę z małym Maxem na rękach. Z upływem czasu, coraz śmielej podchodził do brata. Jeszcze tego samego dnia dał swojemu małemu braciszkowi buziaka w czółko.

Domowa rzeczywistość

Po powrocie do domu, Frank przeżył jednodniowy kryzys. Który w moich oczach był bardziej spowodowany przeładowaniem emocji, niż niechęcią do nowego domownika. Wszak kilka dni spędził bez rodziców. Był pod bardzo dobrą opieką naszych przyjaciół, ale cala sytuacja i tak była dla Niego mocno stresująca. Dodatkowo kilka dni przed porodem stracił psa, – którego byliśmy zmuszeni oddać, gdyż był agresywny w stosunku do nieznanych mu dzieci. Niemniej okazało się, że nasza praca przyniosła zamierzony efekt. Frank jest bardzo czułym i troskliwym bratem. Chętnie garnie się do pomocy, chociaż pieluszki z kupą nie wyniesie, bo śmierdzi.

Sam na sam

Od porodu minęły dwa miesiące, nie spoczęliśmy na laurach. Bo praca trwa nadal. Teraz skupiamy się na tym, żeby Frank nie czuł się odstawiony na boczny tor. Każdego dnia poświęcamy Mu swój czas. Ma mamę jak i mnie na wyłączność, przynajmniej godzinę dziennie. Ale nie jest to sztywno ustalone, bo często ten czas się przeciąga. Usypiamy Franka z żoną na zmianę, tak, aby miał okazję podzielić się emocjami minionego dnia z każdym z nas.


Komentarze

  1. Fantastyczne podejście do sprawy! Świetnie, że tak dbacie o komfort psychiczny swojego starszego dziecka i tak go umiejętnie przeprowadzacie przez tę trudna sytuację.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty